Miliardy długów wobec ZUS

Polskie firmy mają miliardy długów wobec ZUS.

W pierwszej połowie tego roku ponad pół miliona polskich firm zadłużyło się w ZUS na ponad 3,5 mld zł. Kolejne 2,8 mld zł ZUS potrącił z bieżących wpłat na pokrycie długów sprzed lat.

Największą grupę zadłużonych przedsiębiorców stanowią najmniejsze firmy, niezatrudniające pracowników – donosi „Rzeczpospolita”.

Rośnie liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw

Zadłużenie

Rośnie liczba niewypłacalnych przedsiębiorstw w Polsce – o 13% rdr, co oznacza bankructwo 670 podmiotów do sierpnia 2018 r. (w pierwszym półroczu 511).

Niewypłacalności obejmują niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego. Większość z przypadków jest rezultatem długofalowych problemów upadających przedsiębiorstw, czyli nie powinno być zaskoczeniem.

Największe problemy odnotowują przedsiębiorstwa z sektora budownictwa (!), które realizują projekty infrastrukturalne, finansowane ze środków publicznych – 70% wszystkich niewypłacalnych podmiotów z branży budowlanej.

Koncentracja ryzyka kredytowego dotyczy także hurtowników zaopatrujących sklepy detaliczne – żywność, odzież i obuwie, wyposażenie mieszkań (AGD, naczynia itp.), transportu, czy turystyce.

Konieczne zatem jest badanie sytuacji finansowej przedsiębiorstw, CREDIT SCORING oraz analiza na tej podstawie sytuacji EKONOMICZNEJ tych podmiotów, a szczególnie zdolności do generowania wyników finansowych oraz dodatnich przepływów finansowych.

Przedsiębiorstwa obawiają się pogorszenia sytuacji finansowej

Niepokojące dane dotyczą zamówień, które otrzymują przedsiębiorstwa przetwórcze, a szczególnie z eksportu. Ich redukcja sprawia, że przedsiębiorstwa coraz częściej obawiają się pogorszenia sytuacji finansowej, a co najważniejsze obawy znajdują wyraz w rzeczywistości. Co wskazuje na wzrost ryzyka kredytowego: redukcja zamówień, wzrost kosztów, niedobór pracowników – wszystko to wskazuje na konieczność zwiększenia ostrożności w zaradzaniu ryzykiem kredytowym.

 

Upadłość konsumencka AD 2018

Upadłość konsumencka staje się coraz bardziej „wartościowa”. Od 2015 r. wartość zadłużenia „upadłych” konsumentów to ponad 2,3 mld PLN.  Dlaczego ponad? Bo taką kwotę wykazują rejestry BIK i BIG, a ponad 20% osób z ponad 16,2 tys. upadających konsumentów nie ma w żadnej bazie, zaś 28% ogłaszających upadłość nie miało żadnego kredytu. W 2017 r. upadłość ogłosiło ok. 5,5 tys. osób, gdy w 2015 r. 2,1 tys.

Podstawowym problemem dla osób, które ogłosiły upadłość, to zadłużenie wynikające z konsumpcji – np. rekordzistka ma 8,5 mln PLN zadłużenia z tytułu kredytu mieszkaniowego.

Reakcja na ryzyko kredytowe

Niestety nie wszystkie polskie przedsiębiorstwa aktywnie reagują na ryzyko kredytowe. Wolą raczej czekać na płatność niż aktywnie ją windykować. A zasada jest, że jak się dane przedsiębiorstwo nie upomina, to chyba nie potrzebuje danej płatności i koło się zamyka: wierzyciel w imię dalszej współpracy się nie „narzuca” z oczekiwaniem zapłaty, a dłużnik uznaje, że jak wierzyciel się „nie narzuca”, to nie potrzebuje i nie płaci.

Opóźnione płatności negatywnie wpływają na płynność finansową i zdolność do obsługi swych zobowiązań prze wierzyciela i zwiększają koszt jego funkcjonowania. A praktyka wskazuje, że praktycznie twarde żądanie zapłaty nie ma wpływu na przyszłe transakcje, bo liczy się konkurencyjność oferty, a nie twardość w windykacji.

Czyli nie warto ryzykować przyszłego rozwoju przedsiębiorstwa w imię przyszłych transakcji, które i tak zazwyczaj nie zależą od windykowania należności.