Upadłość Brooks Brothers

Firma Brooks Brother, specjalizująca się w produkcji garniturów premium, po ponad 200 latach działalności ogłosiła upadłość.  Garnitury firmy Brooks Brothers nosiło 40 prezentów USA oraz bankierzy z Wall Street. Niestety przez koronawirusa klienci którzy przeszli na pracę zdaną przestali kupować eleganckie marynarki i szyte koszulę na zamówienie. Firma już ta miała problemy wcześniej dlatego że handel w Stanach przeszedł do Internetu a większość sprzedaży przez firmę Brooks Brothers przechodziła przez sklepy tradycyjne. Firma ta zwolniła 700 pracowników i zamknęła jedną piątą z 250 sklepów w Stanach. Niestety zwolnienie pracowników nie przyniosło oczekiwanych skutków i firma ta musiała złożyć wniosek o upadłości. Spółka odzieżowa zabezpieczyła 75 milionów dolarów na poczet kontynuowania działalności natomiast wartość swoich aktywów szacuje na 500 milionów dolarów.

Upadłość korporacji budowlanej „Dom”

Zarząd korporacji budowlanej „Dom” zgłosił upadłość w sądzie rejonowym w Gdańsku. Powodem złożenia wniosku jest brak porozumienia z wierzycielami. Ponadto, wniosek został złożony z uwagi na utratę zdolności do regulowania zobowiązań pieniężnych.

Ryzyko kredytowe – niewypłacalności i sanacja

Koniec 2020 roku (IV kwartał) nie przyniósł dobrych informacji. Odnotowano wtedy największą liczbę niewypłacalności . jest to o 20 proc. więcej niż w III kwartale 2020 roku. Najbardziej stratnymi firmami były firmy z sektora transportowego oraz usługowego. Poprzez zmiany w łańcuchach dostaw i liczne załamania na tym szczeblu, dotknięci niewypłacalnością  zostali także liczni producenci. Niewypłacalność w sektorze budowlanym zgłosiły 44  firmy, co daje o 76 proc. większą liczbę, niż w 2019 roku, gdzie nie wypłacalność zgłosiło 25 firm – tak wynika z analizy Euler Hermes.
Porównując ostatnie 2 lata, przez pandemię rok 2020 wypadł o wiele gorzej. w 2020 roku  1293 firmy w Polsce ogłosiły niewypłacalność, a jest to o 32 proc więcej niż w roku poprzedzającym. Zakłócenia w płynności finansowej zostały wywołane przez zaburzenia w łańcuchach dostaw, nakładające się na siebie obostrzenia i lockdowny w większości państw.

Ryzyko fali bankructw i wzrostu bezrobocia do 8-9%

Dający się mocno we znaki kryzys wywołany pandemią COVID-19 do tej pory omijał rynek pracy ze względu na otrzymane przez przedsiębiorców wsparcie finansowe (tarcze antykryzysowe). Jednak, jeśli środki  pomocowe się skończą wielu firmom grozi utrata płynności finansowej, co pociągnie za sobą zwolnienia. Szansą dla przedsiębiorstw, jak podkreśla dr Anna Czarczyńska (Akademia Leona Koźmińskiego),  są pieniądze unijne oraz ruszające z wiosną prace sezonowe i inwestycje, dzięki którym gospodarka powinna wyjść na prostą.

Polska po raz pierwszy w ciągu ostatnich 30 lat zanotowała ujemny przyrost gospodarczy, który dzięki uruchomionym środkom publicznym wspierającym zatrudnienie nie wyrządził dużych szkód na rynku pracy. Pieniądze z tarcz się wyczerpują, bezrobocie od czerwca jest na poziomie 6,1%, ale badania aktywności ekonomicznej ludności wskazują, że w III kwartale liczba osób bezrobotnych wzrosła o 53 tys. (wzrost dotyczył tylko kobiet).

Przyjęta przez Sejm w grudniu tarcza 6.0 dotyczy tylko firm z około 40 branż, które najbardziej ucierpiały z powodu lockdownu (hotelarstwo, turystyka, gastronomia, rozrywka, kultura, transport). Mikro przedsiębiorcy oraz małe firmy będą mogły się ubiegać o dotację, jeśli na dzień 30 września nie mieli zawieszonej działalności.

Zmniejszona pomoc może spowodować, jak przewidują eksperci, wzrost bezrobocia do poziomu blisko 8-9%, (czyli poziomu  z przełomu 2016/2017r.).

Ważne, że jak podkreślają eksperci ALK,  polskiej gospodarce nie grozi scenariusz, który pozostał po kryzysie w 2008r. na Cyprze czy w Hiszpanii, gdzie bezrobocie sięgało 10,5% (Cypr) i 16,2% (Hiszpania). Jednak sytuacja na polskim rynku gospodarczym nie nastraja optymistycznie, ze względu na brak środków zabezpieczenia społecznego, które pozwalałaby przedsiębiorcom tworzyć miejsca pracy. Ratunkiem dla przedsiębiorstw, by uzyskały „ekonomiczną odporność”, będą na pewno środki z Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej, dzięki którym będą mogły powstawać nowe projekty i inwestycje. 10 grudnia br. kraje unijne zawarły porozumienie w sprawie wieloletniego budżetu na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy. Z ponad 1,8 bln euro dla Polski przypada 139 mld euro dotacji oraz 34 mld euro   w formie pożyczek. Środki te przeznaczone będą na modernizację a także wykorzystanie fali postępu technologicznego.

Przy dobrym impulsie wzrostowym gospodarki, również sektory typu rolnictwo, przetwórstwo warzyw i owoców, czy budownictwo, które dotyka bezrobocie cykliczne, powinny zacząć lepiej funkcjonować na wiosnę. Według przewidywań ekspertów, dzięki współpracy z Europejskim Obszarem Gospodarczym mikroprzedsiębiorstwa oraz małe rodzinne firmy mają szanse na przetrwanie i rozwój.

PMI ryzyko kredytowe – outlook

Poprawia się sytuacja polskich firm. W grudniu wzrósł się popyt na polskie wyroby przemysłowe, co odzwierciedlał pierwszy od września wzrost nowych zamówień. Nastroje przedsiębiorców się poprawiają, co widać po najnowszym odczycie indeksu PMI. Indeks PMI, obrazujący aktywność polskiego przemysłu, w grudniu dość wyraźnie poprawił wynik z listopada. Jego wartość wzrosła z 50,8 pkt. do 51,7 pkt. To oznacza poprawę nastrojów w tym sektorze – kluczowym dla gospodarki. Można mówić nawet o lekkim pozytywnym zaskoczeniu. Średnia typowań ekspertów była na poziomie 51,5 pkt. Indeks PMI opiera się na danych opracowywanych na podstawie miesięcznych odpowiedzi na kwestionariusze przesłane kadrze kierowniczej firm produkcyjnych. Menadżerowie zaopatrzenia odpowiadają anonimowo na pytania dotyczące m.in. zamówień, sprzedaży, zakupów, zapasów, zatrudnienia i cen. Najnowsze statystyki pokazują, że sytuacja w polskim przemyśle stabilizuje się, a sam indeks PMI jest na wyższych poziomach niż przed wybuchem pandemii COVID-19. A w szczycie zamieszania przyjmował wartość niewiele ponad 30 pkt. Kluczowa jest tu granica 50 pkt. Wartość wskaźnika PMI ponad ten poziom oznacza wzrost aktywności przemysłowej, a poniżej tego progu – spadek aktywności. „W grudniu PMI utrzymał się powyżej neutralnego progu 50 szósty miesiąc z rzędu, sygnalizując najsilniejszą od lipca poprawę warunków gospodarczych w polskim sektorze wytwórczym” – czytamy w komunikacie IHS Markit (firmy przeprowadzającej badania). Eksperci wskazali, że w grudniu nasilił się popyt na polskie wyroby przemysłowe, co odzwierciedlał pierwszy od września wzrost nowych zamówień. „Zapotrzebowanie na rynkach zagranicznych także wzrosło (drugie najszybsze tempo ekspansji od niemal trzech lat). Respondenci badania zaraportowali wzmożony napływ nowych zamówień z Europy i z Azji” – wskazano w komunikacie. Jednocześnie w grudniu nasiliły się presje kosztowe, a tempo inflacji było najszybsze od kwietnia 2011 roku. „W grudniu prognozy polskich producentów odnośnie przyszłej 12-miesięcznej produkcji uległy znacznej poprawie. Optymizm biznesowy był najwyższy od maja 2018, a także wyższy niż średnia z badań historycznych (od 2012). Pozytywne nastroje uzasadniano planami wprowadzenia nowych produktów oraz nadziejami na ożywienie gospodarcze po opanowaniu pandemii” Dodaje jednak, że opóźnienia w łańcuchach dostaw wynikały po części ze wzrostu popytu, choć wielu respondentów badania zaraportowało niedobory surowców oraz zakłócenia w transporcie. Pod koniec 2020 r. wydajność polskich fabryk była wciąż ograniczona i choć nowe zmówienia wzrosły, produkcja przemysłowa spadła. W efekcie poziom zaległości produkcyjnych wzrósł, a poziom zapasów wyrobów gotowych się obniżył. Mimo wszystko najnowsze wyniki badań sugerują, że produkcja zwiększy się w nadchodzących miesiącach. Stosunek nowych zamień do poziomu zapasów wyrobów gotowych jest niemal najwyższy od ponad dwóch lat. Ponadto prognozy na przyszły rok uległy w grudniu znacznej poprawie. Przedsiębiorcy spodziewają się ożywienia w dalszej części 2021 po kryzysie wywołanym pandemią.